26 grudnia 2012

Crimson Shroud [Recenzja 3DS] {Taktyczne RPG}
(0)





                Gry, które możemy określić mianem wyjątkowych zawsze cieszą się dużą popularnością. Niecodzienna mechanika World of Goo, ciekawy styl graficzny Borderlands czy niespotykany wcześniej system walki Final Fantasy XIII to elementy, które przyciągają graczy do tych tytułów i na długo nie pozwalają o nich zapomnieć. Równie wyjątkowa i innowacyjna jest nowa gra studia Level-5, Crimson Shroud, wydana niedawno na konsolę 3DS. Choć japońscy posiadacze konsoli mogli cieszyć się opisywanym tytułem już pod koniec maja (u nas gra ukazała się na Nintendo eShop dopiero w drugiej połowie grudnia), zdecydowanie warto było czekać na europejską premierę.


                Crimson Shroud stanowi połączenie tradycyjnego taktycznego RPG w stylu Final Fantasy Tactics ze znaną ze „stołowych” RPG mechaniką opierającą się na rzucaniu wielościennymi kośćmi. I, muszę przyznać, jest to połączenie bardzo udane. Już na pierwszy rzut oka widać, że twórcy starali się dopieścić każdy szczegół swojego dzieła. Warto też podkreślić, że za stworzenie gry odpowiedzialni są Ci sami ludzie, którzy przywołali do życia tytuły wchodzące w skład Ivalice Alliance (Final Fantasy XII, wszystkie Final Fantasy Tactics oraz Verdant Story). Nie sposób nie zauważyć podobieństw, dlatego fani wspomnianej kompilacji gier ze stajni Square Enix będą wniebowzięci. 

               

                Fabuła kręci się wokół przygód jegomościa imieniem Giauque, który z zawodu jest Chaserem. Zajmuje się odnajdywaniem zaginionych rzeczy i ludzi, od porwanych dzieci, przez ukrywających się dłużników, na starożytnych skarbach skończywszy. Jego najnowsze zlecenie to odnalezienie pewnego mnicha, który zaginął w niewyjaśnionych okolicznościach. W swoich poszukiwaniach trafia w końcu do starożytnego pałacu Rahab, w którym, razem z kompanami Lippim i Freą, przyjdzie mu zmierzyć się z pradawną tajemnicą. Historia przedstawiona w grze jest niebanalna i bardzo zręcznie przedstawiona, dzięki czemu do samego końca mamy ochotę ją śledzić.



Styl graficzny tytułu również cechuje pewna wyjątkowość. Bohaterowie przedstawieni są w postaci figurek do złudzenia przypominających te znane ze stołowych bitewniaków. Brak tu wyszukanych animacji czy dynamicznych scen walki. Wraz z kolejnymi wydarzeniami figurki zmieniają swoje położenie, dzięki czemu gracz jest niejako zmuszony wysilić swoją wyobraźnię i zobrazować sobie wszystko to, o czym opowiada narrator. Jest to naprawdę świetne rozwiązanie, budujące niesamowity klimat. Dolny ekran wypełnia natomiast mapa, ikony naszych bohaterów oraz rozwijane menu. Wszystkie grafiki 2D, które tam znajdziemy również wykonano z wielką dokładnością, której nie sposób nie docenić.

                Oprawa dżwiękowa przywołuje wspomnienia związane z Final Fantasy XII. Kto grał, ten od razu pozna rytm i dobór instrumentów, które towarzyszyły przygodom Vaana, a ten kto nie grał na pewno doceni dynamikę i energię zawartą w słyszanych utworach. Muzyka jest dość różnorodna, zmienia się wraz z przedstawionymi na ekranie wydarzeniami, a utwory są przyjemne dla ucha. Przyznam się że kilka razy zdarzało mi się odłożyć włączoną konsolę na bok tylko po to, żeby móc przez chwilę spokojnie wsłuchać się w dobiegające ze słuchawek dźwięki.


                Czas na najważniejszy element gry, czyli mechanikę. Dostępne lokacje zwiedzamy wybierając na mapie odpowiedni pokój i „skokowo” przenosząc tam naszą drużynę. Jak wspomniałem, brak tu wyszukanych animacji czy przerywników filmowych. Kwintesencją rozgrywki jest oczywiście walka. W boju wykorzystujemy umiejętności naszych bohaterów, poznane przez nich czary (to specjalność Frei) oraz posiadane przedmioty. Postaci oraz przeciwnicy podejmują akcje turowo, a celem jest sprowadzenie do zera punktów życia wroga. Główną osią mechaniki walki są wielościenne kości. W odpowiednich momentach dolny ekran zmienia się w stół, na którym leży odpowiednia ich ilość. Wyniki naszych rzutów (przepięknie, swoją drogą, zanimowanych i ufizycznionych) bezpośrednio wpływają na skuteczność używanych umiejętności. Co jakiś czas otrzymujemy dodatkowe kostki, które możemy dodać do wybranej akcji, poprawiając jej skuteczność bądź celność. Cały system jest bardzo przejrzysty i przyjemny w użyciu.

                Poza opisanymi wyżej elementami mamy również możliwość ekwipowania naszych bohaterów zdobywanymi po walce przedmiotami (broń, w którą ich wyposażymy, zmienia wygląd figurki), a co kilka starć możemy nauczyć ich nowej umiejętności. W Crimson Shroud nie znajdziemy poziomów postaci ani punktów doświadczenia. Siła naszej drużyny oraz dostępne w danym momencie zdolności magiczne wynikają bezpośrednio ze statystyk posiadanego wyposażenia. Zaimplementowany system łączenia przedmiotów w potężniejsze wersje oraz zaklinania nowych zaklęć w już posiadaną broń pozwala na stworzenie idealnego dla nas zestawu i ciągłe rozwijanie naszych bohaterów.


                Największym mankamentem gry jest jej długość. Całość da się skończyć w jakieś 7h, trochę dłużej zajmie to mniej doświadczonym graczom. Nie jest to dużo, nawet jak na grę handheldową, jednak twórcy wybronili się, dodając możliwość powtarzania przygody. Po ukończeniu gry możemy utworzyć specjalny plik zapisu, wczytanie którego zacznie grę od nowa, jednak z zachowaniem ekwipunku i umiejętności naszej drużyny. Ponadto przeciwnicy stają się odpowiednio silniejsi i zostawiają po sobie nowe, potężniejsze przedmioty. Bardzo przedłuża to żywotność gry i nie jest „naciągane”, jak to czasami bywa.

                Podsumowując, Crimson Shroud to powrót do korzeni taktycznych, turowych RPG. Stworzony przez ludzi odpowiedzialnych za Ivalice Alliance, zaskakuje rozbudowaniem i poziomem dopracowania w sferze mechaniki. Oprawa audiowizualna również stoi na najwyższym poziomie i tworzy naprawdę niepowtarzalny klimat. Jedynym problemem jest długość przygody, jednak zaimplementowany system replay’u w pewnym stopniu nam to wynagradza. Zdecydowanie polecam sięgnięcie po tę grę, szczególnie, że cena nie jest wygórowana jak na tak rozbudowany tytuł. W tak dobrego taktycznego RPG na handheldzie nie grałem od czasu Final Fantasy Tactics A2!


Plusy
Minusy
       ·         Ciekawy pomysł
       ·         W grze czuć ducha Ivalice Alliance
       ·         Bardzo klimatyczna muzyka i grafika
       ·         Kostki!
       ·         Przystępna cena
       ·         System powtarzania przygody...
       ·         ... będący rekompensatą za krótkość gry



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz