23 stycznia 2013

SMITE [Recenzja PC] {MOBA}
(0)



                Co jak co, ale scena gier moba nie należy do najbardziej zróżnicowanych. Co jakiś czas pojawiają się nowe tytuły, jednak wnoszą zbyt mało innowacji, żeby w jakikolwiek sposób podkopać pozycję lidera – genialnego League of Legends. Pomyli się jednak ten, kto stwierdzi, że w temacie powiedziano już wszystko. Najlepszym dowodem jest SMITE, przechodząca obecnie beta testy gra studia Hi-Rez.




                Twórcy SMITE’a to dość młode, ale ambitne studio. Mają już na swoim koncie niezłe MMO Global Agenda, a w produkcji, poza recenzowanym tytułem, jest też interesujący shooter TRIBES: Ascend. Jak sami mówią, nie są zależni od konkretnego wydawcy czy platformy, robią więc takie gry, jakie chcą zrobić. I robią je dobrze!

Grafika jest barwna, baśniowa, a przy tym szczegółowa

                Jak już wspomniałem, SMITE to gra z gatunku moba. Podstawowe założenia są takie, jak w każdym innym tytule tego typu – rozgrywamy mecze, w których każdy z grających wciela się w jedną z wielu dostępnych postaci. Początkowo nasz bohater jest słaby, stopniowo akumuluje jednak doświadczenie, zdobywa umiejętności oraz zbiera złoto, za które kupujemy wzmacniające przedmioty. Wszystko w obrębie jednego meczu, nie ma więc mowy o tym, że ktoś jest lepszy tylko dlatego, że spędza na grze więcej czasu od nas. Liczą się umiejętności. Celem rozgrywki jest likwidacja wież przeciwnika oraz ukrytej za nimi centralnej struktury (akurat w wypadku SMITE jest to wielki minotaur).

"Nie ma mowy o tym, że ktoś jest lepszy dlatego, że spędza na grze więcej czasu. Liczą się umiejętności."

                Mimo, że SMITE wpasowuje się w te ogólne zasady, wiele rzeczy realizuje inaczej, ciekawiej i, moim zdaniem, lepiej niż konkurencja. Mimo, że gra wciąż jest w fazie beta testów, a twórcy co chwilę diametralnie coś zmieniają i eksperymentują, ogólny zarys rozgrywki jest już w dużej mierze ukształtowany. Największą różnicą w stosunku do innych tytułów tego typu jest perspektywa. Nie mamy tutaj widoku z góry i przesuwania naszego herosa kliknięciami, a coś na kształt gier Third Person Shooter – naszą postać oglądamy z tyłu, a kamerę możemy obracać. Jest to naprawdę kolosalna zmiana, która sprawia, że pierwsze kilka meczów to zupełnie nowe, niezwykłe doświadczenie! Z perspektywą wiążą się też zmiany w sterowaniu. Na szczęście twórcy wyszli i z tej kwestii obronną ręką – bardzo szybko załapiemy system celowania umiejętnościami obszarowymi i nabierzemy wyczucia pozwalającego bez problemu trafiać atakami „z ręki”.

"Pierwsze kilka meczów to zupełnie nowe, niezwykłe doświadczenie!"

                Kolejną cechą szczególną SMITE są wybrane przez twórców realia, a co za tym idzie, panteon postaci, którymi przyjdzie nam pokierować. Akurat słowo panteon jest tutaj jak najbardziej na miejscu, bo w grze przyjdzie nam sterować bogami zapożyczonymi z wielu religii i kultur. Mamy więc Zeusa, Thora czy Heket, ale również buddyjskich świętych czy bóstwa Majów. Zróżnicowanie jest naprawdę duże (w momencie premiery ma być dostępne 30 postaci), a znani bogowie pozwalają nam łatwiej zagłębić się w świat gry, w przeciwieństwie do wymyślonych od podstaw postaci z innych moba. Drobnym zgrzytem jest fakt, że części postaci można przyporządkować odpowiedniki np. w LoLu, choć wydaje mi się to naturalne, podobnie jak fakt, że LoL część postaci oparł na tych znanych z DOTA.

Każda z postaci ma zabawne animacje zwycięstwa i porażki

                Nie sposób mówić o SMITE nie wspominając o kreatywności twórców. Mają oni naprawdę masę pomysłów, które testują jeden za drugim (czasami odpalając grę w odstępie tygodnia miałem wrażenie, że gram w coś zupełnie innego!), zostawiając te lepsze i wycofując nieudane. W efekcie mamy kilka ciekawych trybów rozgrywki (w momencie pisania recenzji 4) – znany z innych moba Conquest (3 ścieżki, 5v5), Arena (szybki, punktowy deatch match, 5v5), Domination (utrzymywanie punktów kontrolnych, 5v5), Joust (pojedynek, 1v1) oraz Match of the Day, w którym rozegramy tematyczne mecze z ograniczonym wyborem bogów lub bez wyboru w ogóle (10 takich samych postaci na mapie to jest to!).  Poza tym w grze znajdziemy ciekawy system goodwill – każda rozegrana od początku do końca gra doda nam parę kresek do specjalnego wskaźnika, który natomiast zwiększy ilość punktów Favor otrzymywanych przez nas po meczach. Za nie natomiast kupimy na stałe dodatkowe bóstwa lub alternatywne modele do już posiadanych. Z innych innowacji należy tez na pewno wymienić możliwość wypożyczania bogów na jeden mecz, dzięki której możemy sprawdzić postać w boju zanim zdecydujemy się ją kupić.

"Twórcy mają oni masę pomysłów, które testują jeden za drugim"

                Grafika SMITE’a stoi na naprawdę wysokim poziomie. Silnik Unreal Engine, komiksowy cel shading oraz szczegółowe modele sprawiają, że na otoczenie, animacje czarów i postaci patrzy się przyjemnie i bez znudzenia. Wspomniane alternatywne „skórki” również bywają bardzo piękne, chociaż odniosłem wrażenie, że czasami twórcom po prostu się trochę nie chciało (spora część tych alternatywnych wyglądów to proste reskiny, polegające na zamianie kolorów, bez zmian w modelu). Muzyka jest świetna, głosy postaci również, a nowością jest zbudowany w interfejs czat głosowy oparty na skrótach klawiszowych, dzięki któremu szybko damy znać drużynie co planujemy lub na co trzeba uważać.

Bogów do wyboru mamy naprawdę sporo

                Z mojej strony chciałbym zwrócić uwagę jeszcze na jeden, spory niestety minus. Chodzi o aktualną wersję systemu tworzenia meczów, która pozostaje od kilku patchów niezmieniona. Otóż, mecze rozpoczynają się nie jak w League of Legends w momencie uzbierania się odpowiedniej ilości graczy, ale w określonych odstępach czasu. Powoduje to, że opuszczanie przez graczy już otwartego lobby zmusza całą resztę do czekania kolejne 4 czy 5 minut. Dwie takie sytuację pod rząd i mamy ochotę podziękować grze na jakiś czas. Jest jednak spora szansa, że twórcy jeszcze przed premierą wrócą do zwykłego, sprawdzonego match-makingu.

Tryb Arena zapewnia szybką, niewymagającą wymyslnych strategii rozgrywkę


                Zbierając to wszystko razem, muszę powiedzieć, że SMITE było dla mnie od początku sporym zaskoczeniem. Grałem trochę w LoLa i, jak pewnie większość z Was, byłem przekonany że jest to idealna gra, do której ciężko byłoby coś dodać. Myliłem się, i to bardzo. Dzięki nowatorskiemu podejściu, bezkompromisowej realizacji oraz ogromnej ilości ciekawych pomysłów ludzie z Hi-Rez stworzyli coś, co przy dobrych wiatrach może zagrozić hegemonii LoLa. Zwłaszcza, że scena turniejowa zaczyna się rozwijać już teraz, przed premierą. Cóż, czas pokaże jak będzie, jednak gorąco polecam już teraz wypróbować SMITE’a. Przekonajcie się, jak dużo zostało jeszcze do powiedzenia w temacie gier moba!

Plusy
Minusy
  •  Ciekawe założenie...
  • ... i świetna realizacja!
  • Zupełnie nowe doświadczenie
  • Pomysł z wykorzystaniem bogów jako postaci
  • Przepiękna grafika
  • Ciekawe tryby gry
  • Darmowa!

  •  Niektóre skórki dla postaci zalatują lenistwem twórców
  • Nieprzyjemny system match-makingu (jest spora szansa, że ulegnie zmianie przed premierą)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz