30 stycznia 2013

Chivalry: Medieval Warfare [Recenzja PC] {Akcja}
(0)




                Pamiętam, jak ładnych parę lat temu zagrywaliśmy się z bratem w Wolfenstein: Enemy Territory. Mimo nie najpiękniejszej oprawy graficznej, była to niemal idealna strzelanka sieciowa. Sporo map, klasy postaci, które rozwijały się wraz z używaniem, no i masa graczy i serwerów sprawiały, że trudno było się oderwać od ET. Niestety dzisiaj serwery świecą pustkami, przydałoby się więc coś nowego, a równie dobrego. I tutaj na scenę wkracza Chivalry: Medieval Warfare – Enemy Territory z mieczami i łukami!




                Przyznam szczerze, że pierwsze minuty z Chivalry nie należały do najprzyjemniejszych. Najpierw zawiodła mnie grafika, której, wbrew trailerom, bliżej do Mount&Blade niż do Wiedźmina 2 czy Skyrimu. Potem zdziwił mnie poziom trudności sterowania, które wymaga od nas naprawdę sporego zaangażowania i precyzji. Szybko jednak doszedłem do tego skąd moje chwilowe rozczarowanie – podświadomie wykreowałem sobie w głowie obraz Chivalry jako średniowiecznego Battlefielda 3, podczas gdy w istocie jest to średniowieczne Enemy Territory! Wystarczyło sobie to uświadomić, aby wybaczyć grze parę niedzisiejszych rozwiązań i dać się porwać w wir walki!

                Gra, podobnie jak wspomniane ET, oparta jest o system meczów, rozgrywanych na wielu, najczęściej prywatnych, serwerach. Ich lista jest naprawdę pokaźna, a wygodny zestaw filtrów pozwoli odnaleźć rozgrywkę o odpowiednich dla nas ustawieniach. W grze mamy 6 map, podobnie jak trybów rozgrywki. Jest Free-For-All, czyli każdy na każdego, Capture the Flag, King of the Hill, w którym bronimy określonego terenu, Team Deathmatch, Team Objective, w którym drużyny mają przydzielone określone zadania oraz będący odmianą TDM Last-Team-Standing. Nie uświadczymy tu kampanii single-player (jest tylko fabularyzowany samouczek), możemy za to pobawić się z botami, aby wyrobić sobie odpowiednią celność i refleks.

To, jak bardzo ranny jest dany przeciwnik, poznamy po stopniu zakrwawienia
 jego ubioru

                We właściwej rozgrywce wcielimy się w jeden z czterech typów wojaków – Archer z daleka miota we wrogów strzałami, bełtami lub włóczniami, zadając dodatkowe obrażenia przy ciosie w plecy. Man-At-Arms to szybki piechur, który przy pomocy toporków, mieczy czy buzdyganów wymanewruje i wyeliminuje zdezorientowanych przeciwników. Pomoże mu w tym możliwość szybkiego skakania w wybranym kierunku. Vanguard to dość mobilna ciężka piechota, specjalizująca się w berdyszach i mieczach dwuręcznych, czyli wszystkim tym, co pozwoli trzymać oponentów na bezpieczny dystans. Jego specjalna zdolność to zadający ogromne obrażenia atak z rozbiegu. Ostatnia z dostępnych klas to Knight, ciężkozbrojny czołg, który brak mobilności nadrabia wytrzymałością. Wrogów częstuje ciosami dwuręcznego miecza, topora lub młota, które może również dzierżyć w jednej ręce, do drugiej biorąc tarczę.

                Walka, będąca oczywiście głównym elementem rozgrywki, zrealizowana została w sposób zręcznościowy, a przy tym niezwykle wymagający. Aby zablokować atak przeciwnika, musimy podnieść swój oręż w odpowiednim momencie i pod odpowiednim kątem, w przeciwnym razie najpewniej pożegnamy się z którąś kończyną. Podobnie walka na odległość wymaga od nas sporej precyzji, co początkowo może mocno frustrować. Polecam korzystanie z opcji Arrow Cam, która po wypuszczeniu strzały pozwoli nam śledzić jej lot (domyślnie uruchomimy ją przyduszając kółko myszy). Do całego systemu da się jednak po jakimś czasie przywyknąć, a kiedy już go opanujemy, starcia staną się naprawdę epickie!

Throneroom, jedna z popularniejszych map

                Prosto zrealizowany system rozwoju postaci wynagradza nas za zlikwidowanych przeciwników, odblokowując co pewną ich ilość nowy oręż z używanej kategorii. Tak więc 25 zabójstw za pomocą kuszy da nam dostęp do jej lżejszej wersji, a tyleż samo killi zaliczonych mieczem dwuręcznym odblokuje flamberg. Broni jest sporo, a każda z nich opisana jest kilkoma statystykami, dzięki czemu wybierzemy to, co najbardziej nam pasuje.

                Wspomniane mapy i tryby może i nie wnoszą nic innowacyjnego do gatunku, zostały jednak realizowane z pomysłem, pozwalając na zastosowanie ciekawych strategii. Półki skalne idealne dla łuczników, kusznicze zasłony pod murami obleganej twierdzy czy wąskie przesmyki, które jest w stanie zablokować dwóch rycerzy z pawężami to tylko kilka przykładów. Ciekawa jest szczególnie Arena, pełna pułapek i zasłon, na której każdy mecz to sprawdzian gry zespołowej i szybkiego myślenia.

Menu jest dość minimalistyczne, spełnia jednak swoją funkcję


                Graficznie, jak już wspominałem, grze blisko do serii Mount&Blade. Nie ma tu fajerwerków, a niektóre modele mogą wydawać się toporne, całość jest jednak przyjemna dla oka i buduje odpowiedni klimat. Modele postaci są dość dokładne i ładnie animowane, a walka wykorzystuje kolizję modeli, bardzo zresztą precyzyjną. Udźwiękowienie jest świetne, grająca w tle muzyka nadaje rozgrywce naprawdę średniowieczną atmosferę, a krzyki wojowników i szczęk mieczy sprawiają, że czujemy się, jakbyśmy byli po środku prawdziwej bitwy!

                Chivalry: Medieval Warfare szturmem wzięło moje serce, wypełniając lukę, która pozostała w nim po Wolfenstein: Enemy Territory. Gra jest bardzo solidna, niezwykle klimatyczna i pokazuje, że nie tylko duże studia są w stanie robić dobre sieciówki. Jestem przekonany, że każdy, kto zaufa Chivalry na tyle długo, by opanować wymagające sterowanie oraz przyzwyczaić się do stylu graficznego, będzie tą grą zachwycony! Zachęcam do spróbowania i kto wie, może to właśnie z Tobą spotkam się podczas kolejnego szturmu na nadrzeczną twierdzę!


Plusy
Minusy
  • Enemy Territory w średniowieczu
  • Ciekawe klasy postaci
  • Bogaty arsenał broni (miecze, łuki, kusze, topory...)
  • Pomysłowo zaplanowane mapy
  • Wciąga!
  • Niesamowicie precyzyjny system walki...

  • ...który początkowo może bardzo frustrować


Na koniec chciałbym podziękować Torn Banner Studios za dostarczenie kopii gry do zrecenzowania!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz