21 kwietnia 2013

Ravensword: Shadowlands [Recenzja iOS, Android] {RPG}
(4)




        Zapewne zdarzyło Wam się marzyć o pograniu w swojego ulubionego action erpega na telefonie. Czyż nie było by pięknie ujrzeć na małym ekranie pokrytych popiołem pustkowi Morrowind albo starożytnych baszt Myrtany? Co prawda na port Gothica czy TES III przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać, jednak już teraz możemy zagrać w Ravensword: Shadowlands, pierwszego pełnoprawnego action rpg na Androida i iOS!



         Kiedy po raz pierwszy grałem w Ravensword, poprzednią część gry, miałem mieszane uczucia. Sterowanie było drętwe, grafika taka jakby na siłę, a całość była taką trochę sztuką dla sztuki, pokazaniem, że można, ale bez wielkiej przyjemności z grania. W wypadku Shadowlands sprawy mają się zupełnie inaczej. To naprawdę solidny tytuł, z niezłą historią, wspaniałą grafiką i masą zawartości! A co najważniejsze, ma pełnowymiarowy system sterowania i otwarty świat! Nie jest to kolejny celowniczek ze smyraniem palcem po ekranie, o nie!
Nie, to nie jest screen z moda do Morrowinda. Tak wygląda Ravensword!
        Zostaje nam opowiedziana historia konfliktu ludzi z czarnymi elfami, którego punktem kulminacyjnym była walna bitwa. Tak się składa, że jako jedyni ową bitwę przeżyliśmy, wypadałoby więc odkryć dlaczego. Od tego się zaczyna, a im dalej w fabułę, tym więcej ciekawych motywów i smaczków. Oczywiście nikt nas nie zmusza do śledzenia fabuły, równie dobrze możemy sobie pozwiedzać, walcząc z przeciwnikami i zbierając cenne PD.

Łucznictwo to mój ulubiony element gry. Jest genialnie zrealizowane!
     Parę słów o wspomnianym systemie sterowania. Jest on oparty na kolizji modeli, podobnie jak np. w Oblivionie - żeby zabić, trzeba trafić. Wypada to bardzo dobrze, a animacje kojarzą się z Morrowindem na wspomagaczach. Nie sposób też nie wspomnieć o absolutnie fenomenalnym systemie walki dystansowej! Bazuje on na prostej fizyce, podobnie jak na przykład Gothic III. Trzeba trafić w model oponenta, a im dalej, tym wyżej trzeba celować. Mimo, że tak rozbudowane, sterowanie zaplanowane zostało w niezwykle wygodny sposób. Wszystkie przyciski są dokładnie tam gdzie byśmy się ich spodziewali, a dwupalcowy system chodzenia i rozglądania się działa bez zarzutu. To pierwsza tak wygodna gra 3D w jaką grałem na urządzeniu mobilnym!

Statystyki, umiejętności, perki... Jest tu wszystko, co być powinno!
        Dodajcie do tego wielki, otwarty świat z masą sekretów i szybkim ładowaniem przejść między lokacjami. Przyprawcie ekwipunkiem wpływającym na wygląd postaci (ba, są nawet dodatkowe ubrania, które pełnią funkcję czysto estetyczną!), do tego sporych rozmiarów miasto, szczypta questów pobocznych, magia, złodziejstwo… i macie Ravensworda! Powiem szczerze, że grając w tę grę ciężko mi było uwierzyć w to co widzę! A im dalej, tym ciekawiej! 

Takich widoczków jest sporo, gra jest naprawdę piękna!
        Grafika? Zapewniam, że czegoś takiego jeszcze na telefonie nie widzieliście. Modele są dokładne, tekstury niezłej jakości, a świat został zaprojektowany z dbałością o szczegóły. Postaci są nieźle zanimowane, a kiedy kogoś uśmiercimy - jego ostatnim upadkiem zajmie się najprawdziwszy system ragdoll! Jednak piękno pociąga za sobą konsekwencje, w tym wypadku w postaci szybkiego wyzerowywania baterii i rozgrzewania urządzenia niemal do czerwoności. Cóż, coś za coś!

W grze mamy najprawdziwszy system fizyki szmacianolalkowej!
        O Ravensword: Shadowlands mógłbym napisać jeszcze dużo, dużo więcej, chwaląc piękną grafikę, niezły system rozwoju postaci i masę innych elementów. Najlepiej będzie jednak, jeżeli sami spróbujecie, bo ta gra to przeżycie i naprawdę szkoda w nią nie zagrać. Aplikacja może i wydaje się droga, jednak za tyle zawartości to naprawdę świetna cena! Ręczę, że ten, kto spróbuje, nie zawiedzie się na Ravensword: Shadowlands! Warto!


 Plusy
 Minusy
  • Trudno uwierzyć, że ta gra naprawdę istnieje...
  • Wielki, otwarty świat
  • Prawdziwy system sterowania, koniec z chodzeniem z punktu do punktu!
  • Masa zadań, fabularnych i pobocznych
  • Pełnoprawny system rozwoju postaci
  • Masa ekwipunku, broni, czarów... A do tego zbroja wpływa na wygląd postaci!
  • Po prostu nie można w to nie zagrać!
  • Cena
  • Szybko zżera baterię
  • Rozgrzewa większość urządzeń do czerwoności
Uwagi:
- testowane na Samsungu Galaxy S II

4 komentarze:

  1. Grałem i musze przyznać, że recenzent ma rację - niesamowita gierka! Taki Oblivion na telefon.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, "niesmowita" to w tym wypadku bardzo odpowiednie słowo! :-)

      Usuń
  2. Nie wydaje się dorównywać grafiką takiemu np Infinity Blade, ale skoro ma normalne sterwoanie, to może spróbuję...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Infinity Blade był świetny, nie przeczę, ale w gruncie rzeczy mało rozbudowany, a mechanicznie zbliżony do Fruit Ninja :-P To jest RPG pełną gembą!

      Usuń