23 kwietnia 2013

Sang-Froid: Tales of Werewolves [Recenzja PC] {Tower Defense, Indie}
(3)

Sang-Froid: Tales of Werewolves recenzja

       Brakowało mi ostatnio klimatycznej gry. Takiej, po której miałbym niedosyt, po której chciałbym spędzić więcej czasu z bohaterami. Driftmoon był niezły pod tym względem, podobnie jak Risen 2, jednak poza tymi tytułami – pusto. Na szczęście na horyzoncie pojawił się Sang-Froid: Tales of Werewolves, który zaspokoił mój apetyt na dobry klimat. I to jak zaspokoił!



Wilk w owczej skórze



        Przyznam, że siadając do gry nie miałem pojęcia czym właściwie jest. Oczywiście tytuł oraz przejrzane pospiesznie screeny dały mi jakieś pojęcie o tematyce, ale za nic bym nie przypuszczał, że gra będzie zgrabnym tower defensem! Tak jest w istocie, chociaż zamiast wież mamy różne rodzaje pułapek, a w rolę bronionej twierdzy wciela się mała, pustelnicza chatka Jacquesa O’Carrolla. Przyjdzie nam jej bronić przez dwadzieścia kolejnych nocy, dziesiątkując chmary coraz to bardziej wymyślnych stworów. Przez pryzmat gatunku Sang-Froid wygląda nieźle, mamy sporych rozmiarów mapę, dwóch bohaterów do wyboru (każdy z nich to odmienny poziom trudności), dwanaście rodzajów pułapek, a na dokładkę elementy RPG (rozwój bohatera, ekwipunek) i FPS (w tej roli nasza wierna strzelba). Gra w żadnym razie nie zawodzi rozbudowaniem, stopniowo otwierając przed nami nowe taktyki. A jak prezentuje się fabuła?

Każda noc poprzedzona jest planowaniem obrony, w którym pomagają nam
widoczne na screenie karty omenów

Nie taki Diabeł straszny…



     Niemal standardowym ostatnimi czasy określeniem stało się „fabuła nie jest najważniejszym elementem gry”. A szkoda, bo takie tytułu jak Sang-Froid pokazują, że elektroniczna rozrywka to wciąż świetne medium do opowiadania głębokich, baśniowych historii! W tej konkretnej (jest to tom pierwszy opowieści, a deweloperzy zostawili sobie ładną furtkę na kolejną część) poznamy rodzeństwo O’Carroll – wspomnianego Jacquesa, Josepha oraz Josephine. Mroczne wydarzenia, które miały miejsce w pobliskiej wiosce Wolvesvale zmusiły całą trójkę do zamieszkania w głuszy. Na domiar złego, z nocy na noc pojawia się coraz więcej wilków, także tych dwunożnych, które wykazują stanowczo zbyt duże zainteresowanie naszymi bohaterami. W trakcie trwającej dwadzieścia nocy historii poznamy ich przeszłość, napotkamy Diabła rodem z powieści Bułhakowa, usłyszymy o pewnej przepowiedni oraz obietnicy złożonej niewłaściwej osobie. Zapewniam, że w trakcie trwającej około 8-10h przygody przywiążecie się do bohaterów, a historia będzie Was trzymać w napięciu do samego końca.

Assassin's Creed to nie jest, ale grafika naprawdę cieszy oko!

… jak go malują



        Historia historią, trzeba jednak powiedzieć też parę słów o oprawie audiowizualnej. Na samym początku chciałbym Was uczulić, że Sang-Froid jest grą niezależną, nie ma tu więc widoczków pokroju tych z Crysisa. To powiedziawszy, mogę przejść do wyrażania swojego głębokiego zachwytu, zdecydowanie są bowiem ku niemu powody! Zacznę od scen fabularnych, czyli cut-scenek oraz dialogów. Te pierwsze zrealizowano w postaci ręcznie rysowanych plansz, z prostymi animacjami i komentarzem. Dialogi natomiast są scenkami z dwuwymiarowym tłem i trójwymiarowymi postaciami. Całość wygląda bardzo fajnie i przyjemnie, dodatkowo budując klimat. 

Walki są płynne, zręcznościowe i bardzo emocjonujące!

     Natomiast właściwy gameplay przenosi nas w ciemne lasy Kanady, oddane z odpowiednim mrokiem i tajemniczością. Poruszamy się po w pełni trójwymiarowej mapie, pokonując zastępy świetnie animowanych przeciwników oraz uruchamiając wcale nie gorzej wyglądające pułapki. Towarzyszy nam w tych zmaganiach przepiękna muzyka, a tym genialny utwór pojawiający się podczas ładowania gry i w co bardziej epickich momentach, dorównujący niezapomnianej muzyce z A Valley Without Wind 2!
Zmiany ekwipunku pomogą dostosować się do starcia
z konkretnym przeciwnikiem

        Sang-Froid: Tales of Werewolves jest zdecydowanie grą, którą poleciłbym każdemu miłośnikowi baśniowych historii, pełnych napięcia starć i rozbudowanych strategii. Możliwość wyboru poziomu trudności sprawia przy tym, że nawet mniej doświadczony gracz będzie się przy niej dobrze bawił. Odradzam natomiast tym, którzy liczą na bezmyślną rozwałkę – tej tutaj brak. Każdą noc trzeba dokładnie zaplanować, jeżeli chcemy doczekać świtu. Jeżeli jesteście na to gotowi, zapraszam do przeżycia tej pięknej, interaktywnej historii. Tylko czy dasz radę zachować zimną krew?



 Plusy
 Minusy
  • Niezwykle klimatyczna
  • Ciekawa, moralizująca historia
  • Wariacja na temat Tower Defense
  • Rozbudowana
  • Pomysłowe pułapki
  • Dobra grafika i świetna muzyka!
  • Nie jest droga
  • Jak na grę indie - idealna!

Uwagi:
-Dość trudna, jednak przy odrobinie zapału każdemu w końcu uda się przejść

3 komentarze:

  1. Wyglada ciekawie, a jak z wymaganiami sprzetowymi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. CPU: Dual-core
      RAM: 2GB
      GPU: GeForce 9 series / Radeon HD4000 lub lepsza

      Tyle na ten temat ma do powiedzenia wydawca :-)

      Usuń