19 czerwca 2013

Eador: Masters of the Broken World [Recenzja PC] {RPG, Strategia}
(4)




Są gry, od których nie da się tak po prostu oderwać. Zjawisko to, określane często mianem syndromu „jeszcze jednej tury”, najlepiej widać chyba na przykładzie Heroes of Might and Magic i Civilization. Myślę, że każdy, kto grał w którąś z tych gier potwierdzi, że po prostu nie da się przysiąść do nich na mniej niż kilka godzin, mimo najszczerszych często chęci. Wyobraźcie sobie zatem co by było, gdyby ktoś wpadł na pomysł połączenia obu tych tytułów w jedną grę… Zrobiło to rosyjskie studio Snowbird Game, tworząc Eador: Masters of the Broken World. I udało się!





>>The World Has Shattered<<

Bardzo ciekawy jest fakt, że w przeciwieństwie do większości tego typu gier, w Eadorze najlepiej wypada kampania, a możliwość grania pojedynczych scenariuszy jest dodatkiem trochę na siłę. Dlaczego? Otóż dlatego, że kampania w tym wypadku jest właśnie serią losowych „meczów”, za każdym razem na nowej mapie, z nowymi herosami i losowym otoczeniem. Takie rozwiązanie wynika bezpośrednio z fabuły – świat został rozbity na niezliczoną ilość dryfujących w przestrzeni okruchów, którymi rządzą teraz potężne, niemal boskie istoty. Jedną z tych istot jest nasz bohater, którego celem staje się połączenie okruchów z powrotem w jeden wspólny glob. Można tego dokonać tylko w jeden sposób – pokonując innych władców.

Za tą otoczką kryje się bardzo ciekawa mechanika. Każdy z okruchów ma określony typ, wielkość oraz kilka nagród za podbicie. Są to najczęściej nowe rodzaje budynków do wybudowania na następnych okruchach, możliwość rozpoczęcia rozgrywki z jakąś jednostką w koszarach czy zwiększony przychód złota co turę. Dzięki takiemu rozwiązaniu gracz czuje, że „klepanie” kolejnych potyczek ma większy sens, a gra staje się z czasem coraz bardziej złożona. Dla mnie, osoby która nigdy w życiu nie wczytała zapisanej gry w Herosach, jest to niesamowity plus!

Opisy jednostek jak z HoMM V, ale takie piękne pajączki - tylko tutaj!


>>Sid Meier’s Heroes of Might and Bounty<<

Teraz parę słów o właściwej rozgrywce. Każdy mecz toczy się na podzielonej na prowincje mapie, po której przesuwamy naszych herosów. Tych są cztery rodzaje (Wojownik, Zwiadowca, Dowódca i Mag), każdy z własnym ekwipunkiem, poziomem doświadczenia, umiejętnościami i armią. Kwestia podwładnych została rozwiązana w ciekawy sposób, zrezygnowano bowiem z popularnego w gatunku grupowania takich samych jednostek w liczebne oddziały. Tutaj wojacy zbierają PD niezależnie od bohatera, a każdy z nich ma własny poziom doświadczenia. Sama walka to już klasyka – mamy pokrytą hexami planszę, po której tura za turą przemieszczamy wojowników.

Raistlin? To ty?!


Między bitwami nasi herosi mogą podbijać prowincje, oraz przeszukiwać lub odwiedzać już odkryte lokacje w każdej z nich. Rozwiązanie jest ciekawe – nawet jeżeli w około zostały obszary zbyt ciężkie do podbicia, możemy wybrać się do lochu czy innej wieży magów i tam wzmocnić naszego bohatera. Nasza główna prowincja, rozpoznawalna dzięki obecności pokaźnej twierdzy, ma też dodatkowe zastosowania. To tutaj budujemy budynki (tych jest masa, kilka kategorii po pięć poziomów po ‘naście budynków!), najmujemy oddziały i opanowujemy magiczne zaklęcia. Tutaj też rozstrzyga się nasza ewentualna porażka w danej rozgrywce – utracenie twierdzy oznacza koniec zabawy.

Mapa kosmosu jest naprawdę pięknie animowana!


>>Do Wyboru, Do Koloru<<
  
Wspomniane klasy bohaterów są od siebie diametralnie różne, a gdy postać osiągnie odpowiedni poziom doświadczenia – może stać się dwuklasowcem. W połączeniu z całą masą dostępnych zaklęć, typów jednostek i sposobów rozegrania każdej tury sprawia to, że za każdym razem gra się zupełnie inaczej. Do tego wspomniane nagrody za podbite okruchy sprawiają, że Mag w drugim scenariuszu kampanii to zupełnie co innego niż Mag w dziesiątym. Przyznam, że dawno nie miałem do czynienia z tak rozbudowaną grą, w której wszystkie elementy działają tak jak powinny. Wielkie brawa dla twórców!

Na koniec, standardowo, grafika i udźwiękowienie. Oprawa Eadoru jest klimatyczna, przyjazna dla oka i ucha, a modele jednostek mogą się podobać. Barwy są żywe, całość przesycona jest duchem fantastyki, a jedyne to delikatnie denerwowało mnie w trakcie zabawy to długie czasy ładowań. Mam też dla Was ciekawostkę – lubicie dostosowywać bohaterów do swoich wyobrażeń, wybierać portrety i imiona? Jeżeli chcecie to zrobić w Eadorze – możecie, ale tylko w… tekstowym menu opcji dostępnym przed uruchomieniem samej gry, bez możliwości podglądu naszego wyboru! „Czas stworzyć nowego bohatera! Myślę, że sztandar 13 będzie świetnie pasował do portretu 23!”.

Jestem zdolny niesłychanie,
Wprost uwielbiam zabijanie...


>>Przepraszam, który mamy rok?<<

 Eador: Masters of The Broken World to taka gra-niespodzianka. Stworzona przez mało znane studio, oparta o, wydawać by się mogło, oklepana mechanikę i pozornie do bólu typowa w wyborze składników uniwersum, przy bliższym poznaniu okazuje się arcydziełem, które grywalnością i mocą uzależniania przewyższa tak Civilization jak Heroes of Might and Magic. Jeżeli szukasz złożonej, klimatycznej gry, z potencjałem na dziesiątki godzin zabawy – znalazłeś!


 Plusy
 Minusy
  • Wciąga!
  • Przyjemna grafika, świetna muzyka
  • Niesamowicie rozbudowana (!)
  • Zróżnicowani bohaterowie
  • Świetny pomysł na kampanię
  • ... Wciąga?

Uwagi:
- Wciąga!

4 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Zapewniam, że są zgodne z prawdą :-) Mało która gra wciąga w takim stopniu, jak Eador!

      Usuń
  2. Pierwszy raz widzę tę grę na oczy, a w temacie jednak siedzę. Niesamowite, że mogłem opuścić taką, jak uważasz - świetną produkcję. Postaram się kiedyś sprawdzić. Kojarzy mi się z nowymi King's Bounty, a to jak najbardziej pozytywne skojarzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ciekawe, że trafiłeś także tutaj ^^ Pomyślałem, że spróbuję ocenić która z omawianych przez nas gier - Europa Universalis IV czy Eador - jest lepsza (bo to gatunkowo dość zbliżone tytuły, przy czym Eador dodaje do rozgrywki jeszcze elementy a la HoMM), ale nie byłem w stanie zdecydować. Lub może nie chciałem próbować, mając EU na świeżo. W każdym razie Eador również gorąco polecam, gra zdecydowanie warta wypróbowania!

      Usuń