15 czerwca 2013

Remember Me [Recenzja PC, PS3, Xbox] {Akcja, Bijatyka}
(12)




Ciężko było mi zasiąść do pisania recenzji Remember Me, z wielu powodów. Z jednej strony jest to gra, na którą czekałem z niecierpliwością, dzięki świetnej kampanii reklamowej zorganizowanej przez wydawcę. Koniec końców jednak rozgrywka trochę mnie zawiodła, w dużej mierze nie wykorzystując fabularnego potencjału uniwersum. Czy w takim razie uważam czas spędzony na bawieniu się wspomnieniami i skakaniu po dachach za zmarnowany? Nie, zdecydowanie nie!




>>… to see a gift become a curse.<<

Zacznijmy od fabuły. Jest rok 2084, a znana nam Europa leży w gruzach. Niedawna przeszłość to wojny i zamieszki, jednak ludzkość powoli się podnosi, czego świadectwem jest Neo-Paryż, będąca szczytem techniki metropolia wzniesiona na zgliszczach dawnej kulturalnej stolicy kontynentu. Jej budowa została w dużej mierze sfinansowana przez Memorize, potężną korporację zajmującą się nie czym innym jak wspomnieniami - ich cyfryzacją i modyfikacją. Dzięki stworzonemu  przez Antoine’a Cartier-Wellsa Silnikowi Zmysłowemu (ang. Sensation Engine lub, krócej, Sensen) najbardziej intymna część nas, nasz umysł, może być otwarty jak dysk komputera. Cel wydaje się jasny – usunięcie złych wspomnień i spotęgowanie szczęśliwych, a tym samym uwolnienie ludzkości od cierpienia. Kilka rzeczy poszło jednak nie tak i to, co miało być darem, stało się przekleństwem, a Memorize z opiekuna przekształciło się w tyrana.

Odblokowywanie broni w rękach zalanego w trupa jegomościa to jedna
z mniej subtelnych zagrywek Nilin.

Taki właśnie świat zastajemy na początku gry, a nasza bohaterka, Nilin, stara się go zmienić. Jako „errorystka” walczy z Memorize, próbując przeciwstawiać się ich władzy nad mieszkańcami Neo-Paryża. Czy raczej należałoby powiedzieć – próbowała, ponieważ kiedy ją poznajemy jest w opłakanym stanie. Została aresztowana, a jej umysł wyczyszczono niemal do zera. Przed ostateczną anihilacją ratuje ją tajemniczy Edge, który telepatycznymi radami wyprowadza ją z superwięzienia La Bastille i krok po kroku pomaga odzyskać pamięć.

Fabuła Remember Me to prawdziwa gratka dla każdego fana science fiction, tym bardziej, że scenariusz został w niezwykły sposób dopasowany do znanych nam dzisiaj realiów. Polecam lekturę interaktywnego dziennika założyciela Memorize. Przekonacie się, jak niewiele brakuje, aby dzisiejszy bum na media społecznościowe doprowadził do tego, z czy musi radzić sobie Nilin. Szkoda tylko, że sama gra jest w gruncie rzeczy bijatyką, która nie wykorzystuje całego swojego potencjału fabularnego.

Widoczki cieszą oko, mimo jedynie pozornej otwartości świata.

>>Z półobrotu we wspomnienia!<<

Nie zrozumcie mnie jednak źle – nie twierdzę, że Remember Me zostało sprowadzone do postaci prostego mordobicia, ba, wręcz przeciwnie! Jeżeli Assassin’s Creed zanudza Cię na śmierć swoimi starciami 20:1, a w walce wolisz wykazywać się zręcznością zamiast umiejętnością matematycznego planowania zadawanych obrażeń – to gra dla Ciebie! Nie pamiętam, żeby w ostatnim czasie jakiś element zręcznościowy zachwycił mnie w takim stopniu jak system walki Remember Me. Nilin skacze, unika, kopie i bije, a pojedyncze ciosy łączymy w kombosy. Im dłuższą sekwencję wyprowadzimy, tym potężniejszy będzie efekt. Dodajmy do tego prosty, ale satysfakcjonujący system rozwoju bohaterki, potężne umiejętności specjalne oraz 4 efekty ataków, a wyjdzie nam coś naprawdę wartego uwagi! Od początku do końca dosłownie nie mogłem się doczekać kolejnych starć!

Nie wspomniałem jeszcze o jednej, bardzo ważnej umiejętności, którą dysponuje Nilin – remiksowaniu wspomnień. Dzięki specjalnej rękawicy jest w stanie włamać się do Sensenu innej osoby, co w grze wykorzystujemy na dwa sposoby. Pierwszym z nich jest przeciążanie umysłów wrogów, pozbawiające ich przytomności. Ma to formę wywoływanego odpowiednim przyciskiem finishera i robi bardzo fajne wrażenie. Drugi sposób jest jeszcze ciekawszy – kilkukrotnie włamiemy się do głów ważnych postaci, próbując zmienić ich pamięć. Przykładem jest sytuacja w której zabójczyni trzyma nóż na szyi Nilin, a naszym celem jest przekonanie jej, że wcale nie chce nas skrzywdzić. Pomysł jest fenomenalny, a jego implementacja – świetna! Wspomnienie jest nam pokazywane w formie filmu, który możemy dowolnie przewijać w przód i w tył w poszukiwaniu sytuacji, na które możemy wpłynąć. Nilin działa subtelnie – przewrócona butelka, o którą ktoś się potknie czy poluzowanie paska mocującego wystarczą, by diametralnie zmienić bieg wydarzeń. Zawsze możliwych jest kilka kombinacji, musimy więc postarać się wpaść na odpowiedni zestaw zmian. Przynosi to naprawdę masę frajdy, a ci bardziej dociekliwi będą w stanie odblokować szalone historie alternatywne!

Memorize może i postawiło miasto, ale ich fontanny do najszczelniejszych
nie należą.
>>No Ezio to to, panie, nie jest.<<

Oglądając trailery, wielu z Was odniosło na pewno wrażenie, że Remember Me jest grą zbliżoną do Assassin’s Creeda, zarówno pod względem walki jak i eksploracji świata. Pierwszą kwestię już wyjaśniliśmy, teraz czas przyjrzeć się drugiej. Ta informacja dla jednych będzie plusem, dla innych minusem, trzeba jednak o tym powiedzieć – Remember Me nie ma otwartego świata, a całe wspinanie się i skakanie odbywa się w oparciu o z góry wyznaczone ścieżki. Do tego cała przygoda została podzielona na 8 poziomów, z których każdy ma definitywny początek i koniec. Nie jest to więc symulator świata w stylu przygód Altaïra, a skończona, fabularna opowieść. Dla mnie osobiście jest to spory plus, gry z otwartym światem i nie widomo jaką ilością powtarzalnych questów powoli zaczynają mnie nudzić.

Zadania poboczne też tu jednak występują, w dość ciekawej postaci. Co jakiś czas natrafimy na projekcję przedstawiającą miejsce ukrycia specjalnej paczki. Po odnalezieniu kilku takich pakunków Nilin uzyska bonus do ilości punktów życia lub skupienia, warto więc uważnie się rozglądać. Dodatkowo możemy znaleźć dodatkowe wpisy do dziennika, przybliżające historię Neo-Paryża, a przemierzając kolejne etapy postarajcie się wytężać słuch, w zakamarkach lokacji poukrywano bowiem Scaramechy, małe robaczki emitujące charakterystyczny dźwięk, których likwidacja zapewni bohaterce dodatkowe pedeki.

Przerywniki, nawet te oparte na silniku gry, robią wrażenie!

>>Rzeczywistość (bardzo) rozszerzona<<

Grafika w Remember Me pełni niezwykle ważną funkcję, od jej realizacji zależało bowiem to, jak wiarygodny będzie świat gry. Ekipa DONTNOD sprostała wyzwaniu i stworzyła rzeczywistość rodem z reklam smartphone’ów czy niestworzonych opowieści o potędze Google Glass. Otóż, dzięki wspomnianym wcześniej Sensenom, ludzie są w stanie tworzyć i odbierać holograficzne obiekty, nakładające się na realny świat. Kiedy Nilin podąża ulicami miasta, co rusz widzimy unoszącą się w powietrzu reklamę pobliskiego sklepu albo drogowskaz, projekcje wykorzystuje też większość urządzeń. Dominują kolory biały i pomarańczowy, a efekt jest naprawdę piorunujący, do tego stopnia, że gracz nie ma specjalnie wątpliwości co do tego, że za 10-20 lat tak właśnie może wyglądać ulica europejskiego miasta. Dodatkowo interfejs gry został wpasowany w tę ideę, dzięki czemu nie zostajemy wytrąceni z atmosfery przez okna dialogowe czy pojawiające się przy przełącznikach przyciski. Świetnie przedstawionemu światowi towarzyszą równie dobre modele postaci i przeciwników, a w tle gra piękna, chwilami relaksująca, a chwilami bojowa muzyka. Zapewniam, że niektóre z usłyszanych tu utworów na długo pozostaną w Waszej pamięci. To po prostu trzeba zobaczyć, screeny nie są w stanie oddać pełnej gamy doznań oferowanej przez oprawę Remember Me!

Nilin bardzo jest oporna, będzie kopniak w mordę Zorna.

Nie jest łatwo ocenić Remember Me. Wynika to głównie z faktu, że gra została przed premierą przedstawiona w trochę niejednoznaczny sposób, sugerujący obecność elementów, których w niej brak. Mi osobiście najbardziej szkoda głębi fabularnej przedstawionej w materiałach promocyjnych. Wciąż mam nadzieję na DLC z Antoinem, albo chociaż na bardziej satysfakcjonującą pod względem fabuły drugą kontynuację. Nie ma jednak wątpliwości co do tego, że jest to naprawdę solidny tytuł, wart swojej ceny i zapewniający jakieś 10-15 godzin dobrej, dynamicznej zabawy. Jednocześnie gra zmusza do refleksji – czy próbując zmieniać wspomnienia nie zatracimy tego, czym naprawdę jesteśmy?





 Plusy
 Minusy
  • Ciekawa wizja świata
  • Scenariusz jest naprawdę solidnym kawałkiem sci-fi
  • Walka stanowi wyzwanie
    i sprawia masę frajdy!
  • Dodatkowe "znajdźki" przedłużają zabawę
  • Fenomenalny pomysł na remiksowanie wspomnień
  • Wyjątkowy styl graficzny, pokazujący AR w praktyce
  • Fabularny potencjał świata można by wykorzystać znacznie lepiej
Uwagi:


Na koniec podziękowania dla firmy Cenega za dostarczenie egzemplarza gry do recenzji!

12 komentarzy:

  1. no szkoda że tak mało wykorzystali z tych historii co były w trailerach :((

    OdpowiedzUsuń
  2. Na jakiej platformie grałeś kel?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na PC, czemu? Sterowanie?

      Usuń
    2. Szkoda jak na PC. Tak sterowanie, ciekawi mnie jak wygląda na XBOX :P

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam, Kelevandos masz super styl pisania. Recenzje są bardzo dobre i przyznam, że można z nich trochę się poduczyć.
    Zapraszam do siebie - www.indieanin.blogspot.com
    indie games, newsy recenzje własne przemyślenia.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej :-) Dziękuję za miłe słowa!
      Twoje teksty też są niezłe, jeżeli chciałbyś od czasu do czasu napisać coś na Kelevandosa, odezwij się na maila - kelevandos@gmail.com :-)

      Usuń
  5. fajne skriny :))

    OdpowiedzUsuń
  6. http://gamesplayexperience.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Przyznam się bez bicia, że jeszcze nie grałem, ale już przed premierą tego tytułu wyczuwałem, że ma jakieś "wewnętrzne fuj". Autorzy tej produkcji mówili jakieś niejednoznaczne i niejasne rzeczy na temat swojej gry, gadali o łamaniu schematów i dorosłej, ambitnej historii. Miałem wrażenie, że będzie to trochę taka wydmuszka. Gra z potencjałem, ale niestety bezlitośnie wykorzystanym. Na ten moment jest to dla mnie tytuł, który kupię przy okazji jakiejś promocji, ale jakichś specjalnych oczekiwań nie mam - co właśnie może sprawić, że się pozytywnie zaskoczę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny post i polecam swojego bloga

    OdpowiedzUsuń